A to przykra niespodzianka. Na totalnym odludziu w Szwecji można znaleźć niemal 1000 zaniedbanych, opuszczonych samochodów. Ale w jaki sposób tyle aut trafiło do lasu? Wbrew pozorom nie chodzi o kolekcjonera, który porzucił swój dobytek.

Krótko mówiąc, sytuacja po drugiej Wojnie Światowej nie była zbyt kolorowa w Szwecji. Pewni bracia postanowili „zdobywać” samochody i sprzedawać je na części po drugiej stronie granicy. Tutaj warto dodać, że Oslo, stolica Norwegii, jest oddalone o około 100 kilometrów od wspomnianego lasu. Tym samym wybór tej nietypowej lokalizacji nie jest przypadkowy.

Sprytni Szwedzi działali z powodzeniem aż do lat osiemdziesiątych. Panowie zbudowali sobie dom w samym środku „kolekcji”, wśród której można znaleźć m.in. Saaby, Volvo, Fordy, Buicki, Volkswageny, Ople czy Fiaty. Niestety samochody lub to, co z nich zostało po wyjęciu części, przegrały nierówną walkę z naturą i stały się częścią lasu.

Jeden z braci opuścił to miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych, natomiast drugi nadal był tam jeszcze cztery lata temu, twierdząc, że pomimo sprzedaży 250 aut w 2009 roku, w jego zbiorze nadal znajduje się blisko 1000 pojazdów.

Niektórzy specjaliści wyceniają kolekcję na 150 000 dolarów, choć nie biorą pod uwagę potencjalnych braków pod maską. Nic nie wskazuje na to, aby obraz tego miejsca miał się w najbliższym czasie zmienić. W ten sposób na granicy Szwecji i Norwegi mamy największy cmentarz samochodowy w Europie.

1 KOMENTARZ

Zostaw komentarz