Chevrolet miał kiepski start w Polsce. Wszedł na rynek w 2005 roku jako Daewoo z zmienionym znaczkiem. Dopiero dwa lata później zaprezentowano zmodernizowaną wersję modelu Aveo i to dało wyraźnego kopa sprzedażowego. W 2012 roku Chevrolet pukał nawet do listy dziesięciu najpopularniejszych marek w Polsce. Ten sukces okazał się jednak zgubny. Kiedy wyniki Chevroleta rosły, sprzedaż Opla spadała. W grudniu 2013 roku koncern General Motors (właściciel również Opla) poinformował, że do końca 2015 roku marka Chevrolet zostanie wycofana z europejskiego rynku.

W dzisiejszym teście prezentujemy używanego Chevroleta Trax. To brat bliźniak modelu Opel Mokka. Ten jest dostępny w polskim salonie od 67 950 zł. Natomiast Trax został w tym roku wycofany ze sprzedaży, tym samym nasz testowy model z 2013 roku jest jednym z najnowszych, już niedostępnych, modeli. W poniższym teście sprawdzimy, czy warto go kupić.

Niestety jest to już niemożliwe. Nasi dealerzy w Polsce sprzedali już wszystkie egzemplarze tego stylowego i kompaktowego SUV-a.

Prezentowany model ma pod maską najmocniejszy dostępny silnik 1.6 VCDi o mocy 130 koni mechanicznych. Teoretycznie taka moc powinna wystarczyć, jednak biorąc pod uwagę rozmiary i wagę (1429 kg) samochodu, odczuwalny jest brak kilkudziesięciu koni, które zdecydowanie poprawiłby dynamikę. Nie można powiedzieć, że wspomniany silnik jest słaby. Wystarczy zarówno do miasta jak i do wyprzedzania na trasie. Szkoda jednak, że 130 KM to już szczyt możliwości. Co ciekawe, topowy diesel w Oplu Mokka to 1.7 DTS 130 KM, czyli niemal dokładnie to samo.

Każdy silnik diesla jest głośny i nie inaczej jest w tym przypadku. Brak jakiejkolwiek osłony pod maską sprawia wrażenie, że w samochodzie jest głośno podczas jazdy. Jest to zauważalne szczególnie podczas dłuższych podróży. Łatwo to zauważyć też „na światłach”, kiedy włącza się system Start/Stop. Głośny silnik gaśnie a głośność radia trzeba dostosować do nowych warunków, w których silnika nie słychać zupełnie.

Wspomniany wyżej mankament przykrywa bardzo dobre spalanie. Producent deklaruje 5.6l w mieście oraz 4.5l w trasie (4.9l/100 km średnio). Realny wynik różni się od danych katalogowych, jednak nie zawsze na niekorzyść. Mój test, przy ekonomicznej jeździe, wskazał 6.9l w mieście i tylko 3.0l w trasie! Przy codziennej jeździe (około 50 kilometrów) spalanie utrzymuje się na poziomie 6 litrów na 100 kilometrów, co przy baku o pojemności 52 litrów i dzisiejszych cenach paliwa, pozwala na przejechanie około 800 kilometrów za 200 zł. Jeżeli dołożymy do tego ekonomiczną jazdę, mój rekord wyniósł 900 km przy aucie zalanym pod korek. Interesujące jest to, że komputer pokładowy nie informuje o zasięgu na rezerwie.

Wewnątrz jest dużo przestrzeni i znajdzie się miejsce na wszystko. Kilka schowków umożliwia pochowanie mniejszych lub większych rzeczy. Szczególnie do gustu przypadła mi wysokość auta. To sprawia, że wsiadanie i wysiadanie jest bardzo wygodne. To jednak cecha wspólna miejskich crossoverów. W tym konkretnym samochodzie są zamontowane 18-calowe felgi, co dodatkowo dodaje centymetrów. To też pozwala na spokojne pokonywanie krawężników, choć naturalnie przy takich kołach trzeba to robić ostrożnie.

Pozycja za kierownicą również jest wygodna. Fotel można dostosować tak, aby całe plecy przylegały do pleców. Chevrolet Trax został również wyposażony w podgrzewanie foteli, jednak ten proces trochę trwa i zimą trzeba dać mu moment. Wspomniane fotele zostały obite skórą, która jak to skóra – w zimę jest bardzo zimna. Ta pora roku to czas, w którym szczególnie doceniam podgrzewanie foteli.

Na tylnej kanapie jest dużo miejsca dla dwóch dorosłych osób. Bagażnik pomieści tylko mały bagaż i o ile podróżowanie we dwóch nie sprawia problemów, o tyle brakuje miejsca przy wyprawach w trójkę czy czwórkę. Nic dziwnego, że w standardzie są dostępne relingi dachowe. Dla osób podróżujących całą rodziną zdecydowanie polecam zakup bagażnika na dach.

Przechodząc do jazdy, samochód prowadzi się bardzo płynnie a kierownica szybko reaguje na polecenia kierowcy. W porównaniu do Opla Mokki sprawia wrażenie mniej ociężałego, co pozytywnie wpływa na wrażenia z jazdy.

Na obniżenie komfortu wpływa niewielka tylna szyba, która utrudnia cofanie czy parkowanie tyłem. Tutaj z pomocą przychodzi szerokokątna kamera cofania, która idealnie się sprawdza w takich sytuacjach. Dużo gorzej jest z przodu, gdzie nie ma takiego technologicznego wsparcia. A sam przód jest masywny i tak niefortunnie zakończony, że trudno jest odpowiednio wyczuć długość auta. Kierowca po prostu nie widzi gdzie to auto się kończy.

Nowy Chevrolet Trax w opisywanej wersji kosztował 96.000 zł w porównaniu do podobnego Opla Mokki za 108.000 zł. Różnica w cenie jest zauważalna w jakości wykończenia wnętrza. Niestety plastiki nie są najlepsze i czasem słychać skrzypienie. W Traxie warto zwrócić uwagę na zegary, które są dość…dziwne. Informacje o prędkości czy poziomie paliwa są wyświetlane cyfrowo, ale już zegar obrotów jest wyświetlany analogowo. Bardzo dziwne połączenie.

Kolejnym dziwnym miejscem jest deska rozdzielcza. Tutaj w pełni dotykowe radio (z systemem MyLink – pozwala na ustawienie temperatury czy siły nawiewu) sąsiaduje z zwykłymi gałkami, gdzie kręcimy między mniej lub bardziej niebieskim do mniej lub bardziej czerwonego. Oczywiście wskazanie konkretnej temperatury (np. 22 stopnie) na ekranie dotykowym jest dużo wygodniejsze. Skąd zatem pomysł, aby zdublować możliwość kontroli tych parametrów w taki sposób?

W testowanym modelu nie ma popielniczki, która została zastąpiona małych schowkiem, np. na telefon komórkowy czy drobne. Dla osób, które nie palą, to świetny pomysł. Dla palących Chevrolet dorzucił kubek na popiół, który jednak zajmuje jedno z dwóch miejsc właśnie na kubek, a co za tym idzie, nie jeździ w aucie w ogóle.

Z tyłu jest miejsce na jeszcze jeden kubek, to daje łącznie trzy uchwyty. Dodatkowy plus to gniazdo elektryczne (230V) w JAKIM MIEJSCU. Co prawda jest ono ograniczone do 150 wat, jednak do naładowania telefonu w zupełności wystarczy.

Jak już wspomniałem wcześniej, bagażnik jest naprawdę mały. Kupując wózek dla dziecka trzeba zwrócić uwagę na to, w jaki sposób można go złożyć tak, aby zmieścił się do kufra. Pojemność bagażnika wynosi tylko 356 litrów. W tym konkretnym samochodzie ta pojemność została zwiększona poprzez wyjęcie koła zapasowego. A precyzując, koło zapasowe z felgą 18″ i tak się tam nie zmieści.

W 2013 roku, czyli zaraz po premierze, cena początkowa wynosiła 59.000 zł. Sam silnik diesla kosztował dodatkowe 10.000 zł. Do tego dołóżmy 18-calowe felgi aluminiowe, chromowane klamki, skrzynię automatyczną i szyberdach, a wychodzi już 98.000 zł. Ceny używanych egzemplarzy na Otomoto.pl nadal są dość wysokie i zaczynają się od około 50.000 zł za benzynę i 60.000 zł za diesla. To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze, auto jest bardzo młode. Po drugie, Chevrolet Trax jest niedostępny w polskim salonie, a tym samym nie ma możliwości kupna nowego auta.

Pomimo wycofanie się marki z Europy, General Motors będzie dostarczać oryginalne części do dilerów jeszcze co najmniej przez 10 lat od sprzedaży ostatniego auta. Dzięki czemu mamy pewność, że nasze auto możemy serwisować w autoryzowanych punktach jeszcze przez długi okres. Gwarancja przyznawana jest na okres 4 lat, więc egzemplarze które są dostępne do sprzedaży mają gwarancję do 2017 roku. Utrzymanie gwarancji zapewnia nam serwisowanie auta u dilera. Jak wszędzie koszty przeglądu są związane z wymienianymi elementami jednak pierwszy przegląd auta kosztował około 670 zł brutto.

Jeżeli chodzi o awaryjność, to podczas pierwszego roku użytkowania pojawiły się odpryski lakieru przy klamce otwierania bagażnika, jednak gwarancja obejmuje również lakier na okres 4 lat w serwisie zalecono poczekać do końca gwarancji, czy nie wyskoczy coś więcej a i tak całkowite koszty wtedy poniesie Chevrolet czyli bezpośrednio General Motors. Serwis zalecił tak dlatego, że auta te zostały produkowane właśnie w 2013 roku i mimo zapewnień o ich bezawaryjności nie wiadomo co może się przytrafić.

PODSUMOWANIE

Jak wszyscy wiemy Chevrolet to nie Opel, chociaż zawieszenia Opla i inne rozwiązania były i są wykorzystywane w Chevrolecie to jednak lepszy jakościowo i wizualnie wydaje się być Opel. Jeżeli jednak chodzi o cenę o wiele lepszą prezentuje bliźniacza marka, a i wygoda jest porównywalna jak nie odczuwalnie.

GALERIA ZDJĘĆ.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

BRAK KOMENTARZY

Zostaw komentarz